Ścieżka powrotu

Start Tajemnica Cecylii Broll


Tajemnica Cecylii Broll PDF Drukuj




Ojczyznę kocha się nie dlatego, że jest wielka, ale dlatego, że jest własna.

Niemand liebt sein Vaterland, weil es groß ist, sondern weil es seines ist.

Żodyn niy przaje swojymu hajmatowi, bo jest wiylki, ino skuli tego, że jest swój.

Seneca, Epistulae morales 66, 26



Ksiązka "Tajemnica Cecylii Broll" jest literackim debiutem autora. Spisywana przez ostatnich kilka lat powieść stanowi wyraz fascynacji wyjątkowym zakątkiem Europy, jakim jest dawny styk trzech Cesarstw - skrawkiem śląskiej ziemi, pomiędzy Gliwicami, Bieruniem i Mysłowicami. Jest to szczególne miejsce na mapach Polski i Niemiec, zaznaczone w kronikach, w historii, w języku, w kulturze, w architekturze, a nawet w sztuce kulinarnej i modzie. Ale przede wszystkim to "genius loci" wywarło piętno w niezwyczajnych losach ludzi tu mieszkających.


Historia międzywojenna przewracała bezlitośnie jak klocki domina życie mieszkańców tego regionu. Po kolei trafiały ich plebiscyty, agitacje, powstania, kordony graniczne, a machina polityczna puszczona w ruch w roku 1933 w Niemczech tutaj systematycznie przygniatała kolejne sfery codziennej egzystencji. Wiemy jak to histroyczne domino zatoczyło koło i przewróciło się w Berlinie w maju 1945 roku. Wcale nie kończąc tutaj fali nieszczęść i łez...



Autor ksiązki bierze po lupę fragment tego niszczycielskiego impetu. Zatrzymujemy się dokładnie na sierpniu 1942 roku. Wehrmacht jest w apogeum swojej mocy i aspiracji, choć właśnie - latem 1942 roku Stalingrad pojawia się już na horyzoncie. Później będzie dla Trzeciej Rzeszy już tylko gorzej. Ale tego jeszcze nikt nie wie. Jeszcze Niemcy chcą i mogą zdobyć świat.


Akcja powieści dzieje się w Altberun i Tichau. Rzeczywistośc tutaj w tym czasie stała się przerażająco niemiecka. Gefreiter Henryk/Heinrich/Hajnel Krawietzki: prosty żołnierz z Tychów dostaje trzytygodniowy, zdrowotny urlop i przyjeżdza do domu z frontu na wschodzie. Jest ranny i ma się podleczyć. Na zapleczu wojny życie toczy się swoim rytmem: w Bieruniu dziesiątki ludzi pracują przy wojennej produkcji w Lignozie, fabryce dynamitu, mieszkańcy widzą dymy nad Babicami, a hasło "Auschwitz" budzi strach, niepokój i niepewność, ale jeszcze nie grozę. Wydłużają się listy poległych i zaginionych na frontach. I w tej scenerii dochodzi do morderstwa - w niejasnych okolicznościach zostaje zabita kuzynka Krawietzkiego, tytułowa Fraulein Cecylia Broll. A jest to nietuzinkowa Ślązaczka, co wychodzi podczas prywatnego śledztwa kuzyna.

Książka bazuje na oryginalnych dokumentach - zbiorze korespondencji, kartek feldpostu i zdjęciach zmarłej w latach 90-tych krewnej z Mysłowic. Jej bogata i intrygująca kolekcja pamiątek stała się przyczynkiem do wysnucia opowieści o tamtych czasach, ludziach, miejscach w niebanalnej konwencji kryminalnej.



Czy jest to dokument?

Nie, choć niektóre opisane wydarzenia miały miejsce, a wszystkie inne zdarzenia są prawdopodobne. Zbieżność lokalizacji, postaci jest celowa i mocno osadzona w realiach.


Czy jest to kryminał?

Tak, i to w stylu "retro". Ale książka łączy różne wątki i konwencje. Znajdziemy tu motywy wojenne, miłosne, muzyczne, filmowe, etnograficzne, itd. I dużo o zbrodni i karze (lub jej braku), o relacjach międzyludzkich: rodzinie, przyjaźni, polityce, o historii... O tym, czym żyli ówcześni Bierunianie i Tyszanie.


Czy jest powieścią tylko o Śląsku?

Nie, choć pisana jest po polsku, po śląsku i po niemiecku. W tym wojennym opisie jednej rodziny, jednego miejsca perspektywa widzenia jest szersza, egzemplaryczna, świadcząca że historia "lokalna" ma wymiar globalny. Tak samo jak "wielka" historia nie jest obojętna na osobiste życiorysy i lokalne losy. Powieść podejmuje refleksję nad problemem zależności pomiędzy nieuchronnymi procesami historycznymi, a ich wpływem na losy pojedynczego człowieka.


Czego uczy ta opowieść? Przede wszystkim tego, że historie rodzinne, prywatne - naszych dziadków, krewnych i przodków jest częścią "wielkiej" historii świata. Czy tego chcemy, czy nie. Czy tego się wstydzimy, czy nie. To "nasza" historia. Warto poznać dokonywane wtedy wybory, rozterki, dramaty i dylematy zwykłych ludzi i osadzić je w realiach i kontekstach. Nikomu przez to nie odbierając z "krzywd" i "zasług", nie umniejszając, nie relatywizując, nie gorsząc. Autorowi chodzi bowiem o pokazanie tego "hajmatu" - ojczyzny która jest własna, bliska, swojska, tutejsza - tym bardziej gdy wielu zaczyna szukać nowego "Vaterlandu", który ma być "über alles".


Historię łatwo oceniać stawiając dzisiejsze miary i skale. Historie "wojenne", które znamy z podręczników szkolnych o bezkompromisowych bohaterach są pociągające i budzą szacunek. Stanowią ideał. Ale życie zwykłych ludzi wymagało kompromisów i bezustannego lawirowania na granicy przyzwoitości, moralności, życia i śmierci. Swojej i bliskich. Tragiczna ekwilibrystyka. Dziś każdy sam dla siebie powinien wyciągać z tych postaw nauczkę na przyszłość. Bo nie ma prostych historii, a na Górnym Śląsku szczegolnie. I to trzeba wiedzieć.